Skoro ten blog zowie się PATRZ TROCHĘ SZERZEJ i poruszam tu też tematy muzyczne i okołomuzyczne, to nie mógłbym nie wspomnieć o tym kawałku.

Patrz trochę szerzej to kawałek autorstwa Łony i Webbera, który pojawił się na krążku Cztery i Pół jako drugi track (tutaj można kupić album u źródeł). Album został wydany w 2013 r. przez własną wytwórnię Dobrzewiesz Nagrania.

Kawałek ma tekst, pod którym jestem w stanie się całkowicie podpisać. Nie ma co ukrywać inspiracji 🙂 Wrzucam tekst na koniec, jeśli to to, czego szukasz.

Wiem, że prawdopodobnie jesteś tu, bo chcesz posłuchać tego kawałka, więc wykorzystam to, aby pokazać Ci jego wersję live z kapelą The Pimps, z którą chłopaki grali koncerty.

Uważam, że w polskim rapie powinno być więcej takich numerów – zarówno pod względem lirycznym, jak i kompozycji, jak i… no właśnie – wykonań na żywo z prawdziwą kapelą. Czemu tak mało artystów nagrywa w ogóle z instrumentami? Ja wiem, że konsola (czy też Fruity Loops itp :P) i DJ to podstawa w rapie, ale czy to naprawdę wyklucza użycie rasowego bandu?

Sekcja dęta, bębny z konkretną dynamiką – to wszystko zasadniczo zmienia charakter muzyki. Nie jestem przeciwnikiem podkładów elektronicznych, wręcz przeciwnie. Jednak wiem, że potrafią świetnie brzmieć w połączeniu z tradycyjną kapelą. Co więcej, przy dobrym ograniu i świadomości wzajemnych możliwości można osiągnąć niesamowite efekty (co zresztą wykorzystują gwiazdy muzyki elektronicznej pokroju Pendulum, Qemists, czy Infected Mushroom). Hip hop też mógłby na tym wiele skorzystać (czego świadomi od lat są np. Rootsi).

Czekam na więcej. Nie tylko w wykonaniu Łony i jego ekipy, ale generalnie – polskiej sceny hiphopowej.

Łona i Webber – Patrz trochę szerzej:

Moje „wczoraj” było bez następstw, ale szukało ich długo
Więc moje „dziś” budzi się po jedenastej grubo
Niewiele zmienia ta pora, bo po raz setny
Dziś ma to samo, co wczoraj i co miał dzień przed tym
Od najwcześniejszych godzin, po zmrok
Wszystkie dni mają problem, jeśli chodzi o wzrok
Machnąłbym ręką na wadę nieistotną
Zniósłbym astygmatyzm, przeżyłbym krótkowzroczność
Ale one łapią ostrość, nawet kiedy w dal patrzą
I mają bogatą wiedzę o kolorach, a nawet bogatszą
Nie słabnie im wzrok, choć patrzą non-stop
Moje dni widzą nieźle, problem w tym, że wąsko
Niewielka wada, która
Sprawia, że te dni widzą tylko to, na co patrzą akurat
I gryzą ten mały horyzont z nawet dobrą skalą
Lecz bez szans żeby objąć całość
Z dnia na dzień, żeby wzrok im przywykł
Uczę moje dni zmiany perspektywy
Bo wciąż wąsko widzą mimo tylu przynęt
A tak trudno zwiększyć im horyzont choćby o centymetr
Z dnia na dzień, żeby wzrok im przywykł
Uczę moje dni zmiany perspektywy
I każdemu z nich, co tak pilnie oka strzeże
Mówię: patrz trochę szerzej, patrz trochę szerzej
Wcześniej dni nie były często gotowe
Ale dziś biorę moje „dziś” na męską rozmowę
I mówię mu: wiem, że masz wadę, ale chuj z wadą
Przestań tak wypatrywać jutra i spójrz w prawo
Spójrz w lewo, gdyby pójść na bok
Żeby puls tego wyczuć, co dotychczas było pół-zjawą
Ej, nie bądź chłopcem, schowaj tę pogardę
Wiem, że kryjesz pod nią strach, przed tym, co jest obce
To prosty chwyt – nie próbuj go ze mną
Mam już dość tych dni uwikłanych w codzienność
Tolerujesz innych? Brawo!
Teraz gardź tolerancją, idź dalej, znajdź w sobie ciekawość
Może to po ciemnym wczoraj taki kac ci przypadł
Ale przestań wszystko wiedzieć, zacznij pytać
I nawet bez ambicji, że cokolwiek dostrzeżesz
Patrz trochę szerzej, patrz trochę szerzej
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *