W dobie komunikacji za po艣rednictwem medi贸w spo艂eczno艣ciowych (uwielbiam te wszystkie intro w stylu „W dobie…”) musimy sobie zdawa膰 spraw臋 z faktu, 偶e nasza aktywno艣膰 chocia偶by na Facebooku, publikowane tre艣ci, komentarze, nasze zaanga偶owanie – to wszystko przek艂ada si臋 na nasz wizerunek. Niewa偶ne, czy m贸wimy o wizerunku osoby publicznej, czy „szarej myszki ze Zb膮szynka”. Wszytko jest mniej lub bardziej publiczne.

Problem jest omawiany zar贸wno w czasopismach psychologicznych, jak i coraz cz臋艣ciej pojawia si臋 w prasie zwi膮zanej z tematyk膮 medi贸w, marketingu, komunikacji. Pisa艂a o tym poniek膮d ostatnio Karolina Liberka w X wydaniu Marketing Progress po艣wi臋conemu roli autentyczno艣ci w komunikacji (http://bit.ly/Marketing_Progress_X):

Karolina Liberka - kto oswoi porazke

Nie jest tajemnic膮, 偶e 偶yjemy pod presj膮 d膮偶enia do sukcesu. Najr贸偶niejszej ma艣ci trendy kulturowe, polityczne, ekonomiczne, sprawiaj膮, 偶e musimy pokazywa膰, jak bardzo jeste艣my samodzielni, jak bardzo d膮偶ymy do sukcesu (czy聽sukces jeszcze cokolwiek znaczy? Postuluj臋 taki badge na FB –聽cz艂owiek sukcesu). Wszystko musi by膰 super – codziennie realizujemy kolejne cele zawodowe, spe艂niaj膮 si臋 nasze marzenia, 偶yjemy w szcz臋艣liwych i kochaj膮cych si臋 rodzinach, o pieni膮dze nie musimy si臋 martwi膰. Na frustracj臋, zagubienie, zw膮tpienie i brak pewno艣ci siebie pozwoli膰 sobie nie mo偶emy.

Nie chc臋 generalizowa膰, bo co ja tam wiem. Trudno mi powiedzie膰, czy kobiet to te偶 dotyczy, ale na nas, facetach pr贸buj膮cych zrobi膰 jaki艣 ma艂y biznes, ci膮偶y du偶a presja. Pewnie na wielu kobietach te偶. Mo偶liwe, 偶e kryterium p艂ci jest tu drugorz臋dne, ale z w艂asnej perspektywy mog臋 powiedzie膰 – bycie facetem tu, w tym kraju, 艣rodowisku, klasie, pokoleniu, wi膮偶e si臋 te偶 z dodatkowym naciskiem. Mo偶e by膰 albo 艣wietnie albo jeste艣 nieudacznikiem. Mo偶e ma to swoje plusy, bo to bodziec, motywator, aby bra膰 si臋 w gar艣膰 i bra膰 na siebie odpowiedzialno艣膰 i ci臋偶ar pewnych decyzji, krok贸w, aktywno艣ci lub jej braku. Niemniej momentami jest to zab贸jczy ci臋偶ar.

U偶alanie si臋 nad sob膮 jest 偶enuj膮ce, prawda? Pewnie widzieli艣cie wielokrotnie jakie艣 depresyjne marudzenie kolegi lub kole偶anki, kt贸rzy po dw贸ch kieliszkach wina wieczorem wrzucaj膮 na 艣cian臋 swoje wynurzenia, 偶e ojoj w 偶yciu tak ci臋偶ko. Pewnie, mo偶e to budzi膰 lekkie za偶enowanie, ale najsmutniejsze jest to, 偶e nie dostrzegamy, 偶e cz臋sto jest to po prostu rozpaczliwe wo艂anie o pomoc osoby z depresj膮 lub jej preludium.

Ale nie jest te偶 tak, 偶e nie wolno nam narzeka膰. Oczywi艣cie, 偶e wolno! Jednak musi to by膰 narzekanie z pozycji osoby zaanga偶owanej, oburzonej, krzycz膮cej聽basta!聽a nie kogo艣 rozczarowanego, zasmuconego, zawiedzionego, zagubionego. Dlatego zawsze mo偶na ponarzeka膰 na polityk贸w, na kolejki do lekarza, na smr贸d w komunikacji miejskiej. Jest to narzekanie z pozycji kogo艣, kto patrzy z g贸ry na otaczaj膮cych go idiot贸w, nieudacznik贸w, ludzi ma艂ych i s艂abych. Jest to dalej narzekanie cz艂owieka sukcesu. Takie narzekanie przejdzie, spokojnie. Gorzej jak kto艣 sam si臋 czuje nieudacznikiem lub po prostu przepe艂nia go niemoc. Na to przyzwolenia nie ma.

A tu nie ma cud贸w. Ka偶dy balon musi pr臋dzej czy p贸藕niej p臋kn膮膰. I’m only human after all jak 艣piewa pewien sympatyczny, brodaty, postawny jegomo艣膰, kt贸rego nazwiska nie pami臋tam. Je艣li kto艣 z uporem pokazuje, jak u niego wszystko gra, jak jest wspaniale, jakim to nie jest zwyci臋zc膮, jaki 艣wiat jest pi臋kny, to od razu pojawia mi si臋 w g艂owie pytanie – czy nie jest zupe艂nie odwrotnie?

Wizerunek bywa z艂udny. Wiem co艣 o tym. Wiem jak zbudowa膰 wizerunek osoby, kt贸ra odnosi sukces za sukcesem. Nie do ko艅ca chc臋, nie do ko艅ca mi zale偶y, ale jako艣 tak wychodzi. Si艂膮 rzeczy pokazuj臋 swoj膮 aktywno艣膰 zawodow膮 w mediach spo艂eczno艣ciowych. 呕yjemy pod presj膮聽fake it ’til you make it i pokazywania, 偶e biznes idzie jak przecinak. Rzadko kiedy otoczenie jest 艣wiadome, w jakim g贸wnie trzeba si臋 czasem babra膰, aby zrobi膰 jakikolwiek krok naprz贸d, aby skutecznie prze膰 do przodu i pr贸bowa膰 zrobi膰 co艣 sensownego. Jednak przecie偶 nie b臋dziesz narzeka膰, prawda? Nie okazuj s艂abo艣ci, bo ci臋 zjedz膮 – czy z takim komunikatem nie spotykamy si臋 co chwil臋? Nie wprost, ale tego si臋 od nas oczekuje. Ka偶dy musi by膰 pieprzonym wilkiem alfa, a prawda jest taka, 偶e ma艂o kto z nas nie miewa chwil s艂abo艣ci, zw膮tpienia, zniech臋cenia.

Nie zach臋cam, aby si臋 tymi chwilami koniecznie dzieli膰 i uzewn臋trznia膰 na fejsbukowych 艣cianach. Chodzi mi tylko o to, aby nie sta膰 si臋 wi臋藕niem wizerunku, kt贸ry si臋 gdzie艣 tam wok贸艂 nas kszta艂tuje. Je艣li przylgnie do ciebie opinia, 偶e jeste艣 super matk膮, super przedsi臋biorc膮, super studentem etc. to jednocze艣nie powstaje presja, aby z tej obietnicy si臋 wywi膮za膰 –聽nie mo偶esz nikogo zawie艣膰, musisz sprosta膰 oczekiwaniom… A mo偶e powinni艣my mie膰 to w dupie?

Pokazuj膮c ci膮gle, jak jest zajebi艣cie, t艂umimy w sobie wszelkie niepokoje. Je艣li ca艂y czas m贸wimy, 偶e mamy wszystko pod kontrol膮, nie mamy problem贸w (a je艣li si臋 pokazuj膮, to mamy 艣wietny plan, jak przeku膰 je w sukces), to nie sprawiamy, 偶e te rzeczywiste problemy znikaj膮. Stres narasta i kiedy艣 da o sobie zna膰. Odbije si臋 na psychice, koncentracji, zaanga偶owaniu, motywacji, relacjach z bliskimi, a pewnie tak偶e i na zdrowiu fizycznym (i chodzenie na si艂owni臋, bieganie, crossfity i runmageddony ci臋 przed tym nie uchroni膮; to troch臋 inny poziom).

Dajmy sobie troch臋 luzu, bo inaczej b臋dziemy obserwowa膰, jak po kolei ludziom p臋kaj膮 偶y艂ki:

Its just one of those days
Where you don’t want to wake up
Everything is fucked
Everybody sucks
You don’t really know why
But you want to justify
Rippin鈥 someone’s head off
No human contact
And if you interact
Your life is on contract
Your best bet is to stay away motherfucker
It’s just one of those days
It’s all about the he-says, she-says bullshit
I think you better quit, let the shit slip
Or you’ll be leaving with a fat lip