Nowa płyta charakteryzuje się pełnym przekrojem technik – od elementów instrumentalnych, symfonicznych i akustycznych, po typowo death metalowe blasty okraszone growlującym wokalem. Utwory grane są zwykle w niestandardowym metrum.  Tematyka tekstów skupia się na problemach społecznych. Nie skupiam się jednak na warstwie lirycznej. Jak ktoś chce się w to bawić, śmiało 🙂 Chciałbym się skupić na muzyce.

(jeśli chcesz posłuchać, na samym dole są osadzone albumy z YouTube i Spotify)

Znakiem rozpoznawczym Beyond Creation jest bez wątpienia bezprogowy bas grający często na bardzo wysokich tonach. Kapela mimo technicznego sznytu i progresywnych kompozycji nie traci melodyki, co może stanowić plus dla osób mniej osłuchanych z ekstremalnymi nurtami metalu.

Lubię Beyond Creation i ucieszyłem się na wieść o nowej płycie.

Nie wszystko jednak przypadło mi do gustu. Ale po kolei…

Kawałek po kawałku

Disenthrall to instrumentalne intro. Kojarzy się trochę z war metalem, symfoniczne, mroczne, mogłoby stanowić podkład do jakiejś gry RPG. Bardziej wprowadzenie do klimatu, aniżeli coś, czego można by było słuchać jako takiego.

Entre suffrage et mirage – mocne tech-death metalowe granie, miejscami czuć trochę aromat siarki i blackened death metalu. Perkusja zasuwa miejscami na jakimś abstrakcyjnym bpm. Sama kompozycja nie przypadła mi do gustu na tyle, aby się nad nią rozwodzić. Podkład w kółko opiera się na zagrywce, którą znamy chociażby z kawałków Gojiry (Global Warming). Ciekawy akcent wzbogacający brzmienie, ale trochę męczący na dłuższą metę. W drugiej części utworu pojawia się charakterystyczny przerywnik, w którym grają same bębny, do których stopniowo dołączają kolejne instrumenty. Jednak w sumie nic ciekawego się tam nie dzieje. Jak na kapelę grającą prog/tech, słabo. Solówka basowa (na wysokich tonach), która rodzi się z tegoż przerywnika też trochę bez pomysłu na ciekawy motyw.

Surface’s Echoes zaczyna się niemal jazzowo, jeśli chodzi o dobór harmonii. Dosyć długie intro prowadzi w końcu do pełnego zestawu brzmień – pływających gitar, gęsto grającej perkusji i growlującego wokalu. Zwrotka, jeśli tak można nazwać tę część, opiera się na przyjemnym groove. Dobrze się tego słucha. W tym utworze, jak i chyba w całym Beyond Creation przydałoby się trochę więcej grania ciszą, pauzą. W przyjętej przez zespół manierze po prostu każda milisekunda jest wypełniona dźwiękiem… kilkoma dźwiękami. W drugiej części utworu czeka nas kawalkada rozwijająca się do solówki oscylującej między typowo power metalowym brzmieniem a Yngwie Malmsteenem – neoklasycznie, szybko, szybciej więcej. Chapeau bas za technikę, ale strasznie to wtórne. Solówki kończące utwór de facto już tylko kręcą się dookoła głównego motywu dodając kolejne brzmienia, lecz bez nowej jakości muzycznej.

Ethereal Kingdom to pierwszy utwór z tej płyty, który szczególnie zwrócił moją uwagę. Motyw rozbudowywany przez sekcję rytmiczną jest ciekawy, rozciągnięty, ale widoczny. Posiada momenty, które chociaż trochę zaskakują, a nawet mogą zachwycać. Utwór gdzieś się zaczyna i dokądś zmierza. Są nawet pauzy! 😀 Chyba ze dwie wyłapałem. Są zmiany napięcia. Outro zupełnie zaskakujące. O to chodzi.

Tytułowy Algorythm ponownie katuje nas tym samym podejściem do tworzenia riffów, co wcześniej (to na czym opiera się wspomniany już wcześniej kawałek Gojiry). To ciekawy zabieg, ale nie jako fundament całego utworu, a już nie mówiąc o albumie. Dynamika oparta na akcencie na co drugą nutę, w kółko w tym samym tempie. Tak wysublimowanej technicznie kapeli to po prostu nie przystoi. Panowie się zafiksowali na tym punkcie. W połowie trzeciej minuty zaczyna się dziać coś mniej konwencjonalnego. Gęsta sekcja rytmiczna + wypuszczona solówka gitarowa daje nadzieję na ciekawy rozwój sytuacji. Prawdziwy przełom następuje w połowie utworu, gdzie mamy pełne wyciszenie instrumentów i rozwija się klimat balladowy prowadzony najpierw przez gitarę rytmiczną, do której dołącza perkusja i bas. Bas o dziwo schowany i spełniający swoją rolę. Nie zrozumcie mnie źle. Pływający bas przejmujący rolę instrumentu budującego melodykę utworu to super urozmaicenie, ale nie przez cały czas. Bas musi znać swoje miejsce. Przesadzają z tym po prostu. Końcówka utworu to znowu kawalkada – więcej, gęściej. Bez sensu, bo sama dynamika utworu się nie zmienia. Wszystko jest na równym poziomie. Nie ma możliwości zbudowania napięcia.

A travers le temps et l’oubli zaczyna się od intro klawiszowego, do którego dołącza instrumentalny akompaniament i bębny. Brzmi to wszystko trochę jak muzyka filmowa, nie porywa.

In Adversity – od początku leci jak czołg, a potem przyspiesza 🙂 Potem wreszcie trochę grania pauzą, zmiany dynamiki. Więcej takich utworów panowie! To chyba najlepszy utwór na płycie (obok Ethereal Kingdom). I solówki ciekawsze i kompozycja rozbudowana i momenty typowo blastowe, dla których techniczno-progresywne granie może stanowić kontrapunkt. Gdybym usłyszał ten kawałek jako singiel, a potem kupił płytę, to czułbym się bardzo rozczarowany podejściem do kompozycji w pozostałych utworach.

The Inversion też jest próbą wprowadzenia trochę większej dywersyfikacji. Trochę inne riffy, więcej blastów, momenty akustyczne przeplatane agresywnymi przejściami perkusyjnymi – to wszystko buduje napięcie. Utwór na zmianę atakuje pełnym asortymentem technik i zagęszczeniem dźwięków oraz wyciszonymi, szeptanymi, akustycznymi przejściami. Końcówka bez pomysłu.

Binomial Structures posiada ciekawe intro, gdzie bębny grają niejako w kontrze do głównego riffu. Wreszcie ciekawy groove, wreszcie jest jakaś dynamika (zmienność tempa, natężenia, akcentów), której brakuje większości partii na tej płycie. To utwór instrumentalny, który zdecydowanie się broni bez wokalu. Motyw może za bardzo wyeksploatowany, ale ogólnie rzecz biorąc przyjemnie się tego słucha.

The Afterlife – tech w pełnej okazałości okraszony dodatkowym trademarkiem Beyond Creation, czyli wysoko grającym basem. Kilka ciekawych solówek. Spowolnienia. Całkiem dobry numer na zamknięcie płyty. Jakbym miał wybrać trzy najlepsze na tym krążku, to właśnie on dołączyłby do In Adversity oraz Ethereal Kingdom.

Edycja deluxe jest dodatkowo wzbogacona o dwa utwory (Surface’s Echoes oraz The Afterlife w wersji instrumentalnej). Niewiele to zmienia w mojej ocenie.

Podsumowanie

Gdy słucham takich kapel jak Beyond Creation, w skład których wchodzą muzycy z potężnym portfolio technik, ze świetnym zgraniem i ograniem, oczekuję czegoś więcej niż tylko szybciej i więcej. Ja wiem, że taka specyfika technicznego death metalu. Ja rozumiem. Ale etykietki nakładane na muzykę służą klasyfikacji według pewnych brzmień i podejść do aranżu, ale muzyka pod spodem to zawsze muzyka – melodia, riff, jakiś nawet bardzo prosty motyw. Bez tego możemy pozostawić już teraz komponowanie utworów komputerom. Mam wrażenie, że większość fragmentów granych z pełnym natężeniem można by było wyciąć i poprzekładać do innych utworów i nikt nie zauważyłby różnicy.

W recenzji Dylana Gowana na BangerTV (osadzona poniżej) album również poddawany jest krytyce (chociaż głównie za to, że jest bardzo zbliżony do tego, co oferuje w swoim repertuarze niemiecka Obscura), lecz finalnie dostaję ocenę 4,5/5. Ok, trzeba przyznać, że zaprezentowane przez Beyond Creation granie stoi na bardzo wysokim poziomie. Brzmienia, produkcja, zgranie – to wszystko jest majstersztyk. Pomimo wszystkich krytycznych przedstawionych wcześniej uwag można powiedzieć, że to świetny album w swojej dziedzinie – technicznego death metalu. Dodatkowo z charakterystycznym, własnym brzmieniem. Tylko finalnie brakuje mi w tym trochę duszy Może to tylko moje zdanie – polecam każdemu posłuchać i ocenić samemu.

Dla kontrastu jeszcze wtrącę. Nie tak dawno temu natknąłem się na Relentless Mutilation również kanadyjskiego zespołu – Archspire. Przy pierwszym kontakcie stwierdziłem, że jest to techniczny death metal doprowadzony do pokracznej, przesadzonej wersji. Jednak po chwili okazało się, że tam muzycznie sporo się dzieje, jeśli tylko przebić się przez fasadę. Utwory są komponowane z pomysłem i całej płyty przyjemnie się słucha. Każdy ma swoje gusta i być może zostanę zlinczowany za to odniesienie, ale w muzyce czasem mniej znaczy więcej:

Cały album Beyond Creation – Algorythm na YouTube:

Cały album na Spotify:

Recenzja na BangerTV w ramach serii Overkill Reviews, o której wspominałem:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *